Jakie jest Twoje doświadczenie zawodowe, zarówno cywilne, jak i w Siłach Zbrojnych oraz Gwardii Terytorialnej?
Moje doświadczenie pochodzi głównie z jednostek manewrowych, gdzie spędziłem kilka lat jako instruktor i dowódca plutonu rozpoznawczego. Ta praca stawiała wysokie wymagania w zakresie pomysłowości i elastyczności. Poza tym pracowałem także przy zadaniach inżynieryjnych w terenie oraz w służbie strzelca wyborowego. Poza moją pierwszą misją zagraniczną, pozostałe misje odbywały się w środowisku o luźnej strukturze, z niedostateczną lub wręcz nieistniejącą infrastrukturą, co z kolei wymuszało pomysłowość samo w sobie.
W okresie 2016-2020 opuściłem czynną służbę jako oficer w Siłach Zbrojnych i byłem oficerem rezerwy, pracując jednocześnie jako kierownik projektu w firmie budowlanej, gdzie nauczyłem się bardzo wiele na temat przepływów finansowych oraz łączenia ze sobą różnych podmiotów.
Wcześniej pracowałeś jako oficer broni w Gwardii Terytorialnej (Hemvärnet). Czy możesz opowiedzieć o tym doświadczeniu?
Jako oficer broni Gwardii Terytorialnej pracowałem niemal codziennie z zagadnieniami od poziomu czysto taktycznego aż po czysto polityczny. Zdarzało mi się na przykład zarówno wspierać pojedynczego żołnierza gwardii i instruktora w kwestii najlepszego umiejscowienia kieszeni na magazynek na kamizelce taktycznej, jak i wspierać ministerstwo w kwestiach dotyczących tego, jak łączy się ekosystem strzelectwa cywilnego, nasze organizacje ochotnicze, strzelectwo wojskowe oraz inne uprawnione do posiadania broni urzędy.
Zwykle staram się to zobrazować przykładem, że Zlatan nie pojawił się pewnego dnia po prostu w reprezentacji narodowej. Zaczynał gdzieś jako młodzieżowiec i miał trenerów, którzy społecznie działali przy jakimś boisku pod Malmö (południowa Szwecja) i tworzyli warunki do rozwoju. To samo dotyczy naszych instruktorów strzelectwa w Siłach Zbrojnych. Ten kontekst nie zawsze jest oczywisty dla osób, które nie zajmują się tymi zagadnieniami na co dzień. Poza tym praca ta oznaczała także sporo kontaktów z przemysłem, a także z siłami zbrojnymi innych sojuszniczych państw w zakresie szkolenia strzeleckiego i jego rozwoju.
W Szwecji od 2021 roku mamy niezwykle dobre szkolenie strzeleckie, które wypada dobrze w porównaniu międzynarodowym. Obecnie Korpus Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych (United States Marine Corps, USMC) przyjął szkolenie strzeleckie o wielu podobieństwach do naszego, opierające się na podobnej filozofii.
Praca ta dała mi jednak przede wszystkim możliwość zajmowania się systemem szkolenia strzeleckiego od podstaw po produkt końcowy. Pracowałem z czysto praktycznym funkcjonowaniem broni strzeleckiej, ze szkoleniem w tym zakresie, tworzeniem cyfrowych materiałów szkoleniowych, rewizją programów kursów w celu stworzenia synergii, opracowywaniem regulaminów mających na celu zapewnienie sprawiedliwej rywalizacji i porównywania umiejętności, a także zadaniami wobec naszych dobrowolnych organizacji obronnych (FFO), by zapewnić im właściwe warunki do wspierania nas w tym zakresie.
Czego nauczyłeś się z wcześniejszych doświadczeń zawodowych?
Zanim w 2016 roku opuściłem Siły Zbrojne, nie byłem może znany z tego, że siedzę z założonymi rękami, trzymam się swojej roli i przedkładam formę nad funkcję. Mój czas jako kierownik projektu w firmie działającej w dynamicznie rozwijającej się branży w dużym stopniu ukształtował moje podejście do tego, jak mogę popychać sprawy do przodu, oraz poczucie odpowiedzialności za problemy, które stoją przede mną.
Tak jak nasz Naczelny Dowódca (Överbefälhavare) wielokrotnie podkreśla, mamy dziedzictwo niemal zinstytucjonalizowanej ostrożności i powściągliwości w naszym stosunku do własnych regulaminów, a kultura organizacyjna często bierze górę nad doktryną. Musimy przekształcić naszą kulturę w obliczu wyzwań, które stoją przed nami.
Dwie największe lekcje, jakie wyniosłem z pracy w sektorze cywilnym i przeniosłem z powrotem do wojska, to: podobnie jak w sektorze cywilnym, rozwiązywać moje i organizacyjne problemy tam, gdzie na nie natrafiam, jeśli tylko mogę coś z nimi zrobić, oraz jednocześnie działać efektywnie kosztowo, głównie w odniesieniu do czasu. To stało się czynnikami sukcesu w mojej pracy.
Może to brzmieć banalnie, ale jeszcze dwa lata temu siedziałem z przedstawicielami innego rodzaju sił zbrojnych, którym bardzo trudno było pojąć, że w Gwardii Terytorialnej stworzyliśmy materiały szkoleniowe tylko dlatego, że dostrzegliśmy taką potrzebę i było na nie zapotrzebowanie. Kto to zlecił? Czy naprawdę można po prostu robić rzeczy, które nie są zapisane w zadaniu operacyjnym?
Siłą było móc wskazać, ile kosztuje czas, zarówno w wymiarze finansowym, jak i w tym, na co ten sam czas mógłby zostać przeznaczony zamiast tego.
Jeśli na przykład wykorzystamy system X zamiast systemu Y, co generuje początkowy koszt w czasie i pieniądzach związany z wdrożeniem, możemy to później odzyskać w postaci zaoszczędzonego czasu szkoleniowego, przygotowań i pracy końcowej instruktorów.
Czas, który możemy albo wykorzystać na inne szkolenia, albo po prostu zaoszczędzić. Było to szczególnie istotne w odniesieniu do personelu kontraktowego Gwardii Terytorialnej.
Podobnie ważne jest stworzenie warunków, aby personel mógł częściowo przyswajać szkolenie w domu, a następnie stawiać się na miejscu na krótszy czas.
Na czym w praktyce polega Twoja nowa rola szefa działu innowacji w Gwardii Terytorialnej?
Dział innowacji jest jedną z gałęzi Biura Eksperymentalnego Gwardii Terytorialnej (Hemvärnets Experimentkontor, HeX). Dział innowacji to część HeX, w której odbywa się lwia część pracy praktycznej. W praktyce kieruję kilkoma różnymi zespołami personelu kontraktowego, które pracują nad różnymi projektami w kilku obszarach.
Spotykamy się regularnie, zarówno fizycznie, jak i cyfrowo, ustalając wytyczne dla nadchodzącej pracy.
Pracujemy obecnie nad synchronizacją naszej działalności z działami eksperymentalnymi/innowacyjnymi innych rodzajów sił zbrojnych, aby uniknąć powielania pracy i znaleźć synergie.
Obecnie duża część mojej pracy polega z jednej strony na tworzeniu struktur, ale przede wszystkim na próbie odpowiedzi na kolosalną falę dobrych pomysłów oraz chęci współpracy ze strony personelu, innych jednostek, urzędów i firm.
Mam stale wyrzuty sumienia z powodu naszej zdolności do udzielania odpowiedzi wszystkim, którzy się do nas zgłosili. Wyraźnie widać, że istniała stłumiona potrzeba, by móc gdzieś przedstawić swoje pomysły i projekty.
Co sprawiło, że zainteresowałeś się swoją obecną rolą i co masz nadzieję wnieść?
Właściwie zawsze byłem orędownikiem rozwoju i innowacji, więc kiedy pojawiła się mowa o tym stanowisku, naturalnym krokiem było pójście w tym kierunku. Mam nadzieję, że uda mi się stworzyć pomost między dobrym pomysłem a gotowym produktem, który zwiększa zdolności i ułatwia życie naszym żołnierzom i dowódcom.
Na koniec, na co czekasz w nadchodzących latach z perspektywy Gwardii Terytorialnej i jakie widzisz wyzwania na przyszłość?
Mam nadzieję, że zobaczymy jeszcze większą samodzielność decyzyjną tego rodzaju sił zbrojnych i jego zasobów, że będziemy zmierzać w kierunku stania się odrębnym rodzajem sił zbrojnych, a także że będziemy mogli powitać nowych żołnierzy w systemie.
Największe wyzwania mamy wewnętrznie, związane z naszymi regulaminami, procesami oraz nielicznymi osobami, które wciąż nie zrozumiały poglądów Naczelnego Dowódcy i zarządcy Sił Zbrojnych na temat apetytu na ryzyko i priorytetów.
NDS przeprowadził wcześniej wywiady między innymi z Tobiasem Billströmem oraz Karin Swanson w ramach tej serii. Jeśli znasz kogoś, kto pasowałby do tej serii wywiadów, lub sam czujesz, że się do niej nadajesz, skontaktuj się z NDS pod adresem news@nordicdefencesector.com, w tytule maila wpisz "Ny på jobbet" (Nowy w pracy).

